Monday, 25 January 2010

My fairy tale...

Z moich wojaży po nieprzeniknionej Krainie Śniegu. I tu warto zaznaczyć, że ową podróż pomagała mi uwiecznić Natalia, która to z niesłychaną i niepojętą dla mnie łatwością pozowała do zdjęć w cienkiej tunice przy -11stopniowym mrozie.











Kocham zimę, nie zamieniłabym tej pory roku na żadną inną!!!

6 comments:

  1. Może zmieniłabyś zdanie na temat zimy, gdybyś zamieniła się rolami z modelką ;)

    ReplyDelete
  2. hehe, może. Na szczęście to nie ja stałam przed obiektywem. :) Co nie znaczy, że nie odczuwałam skutków mrozu, ręce mi co jakiś czas odmawiały posłuszeństwa. :(

    ReplyDelete
  3. Mi zimą spada fotograficzna aktywność o jakieś 90%, właśnie z powodu aury, więc chwilowo czekam na wiosnę :)

    ReplyDelete
  4. Też miałam takie nastawienie, do czasu, aż nie chciałam spróbować czegoś nowego. Ta sesja wyszła sama z siebie, naturalnie.

    Teraz zima mi niestraszna :D

    ReplyDelete
  5. Mi wystarczyła sesja na początku grudnia, bez śniegu i mrozu. Zmarzłem patrząc na modelkę leżącą nago na dywanie z leśnych liści, teraz działam tylko pod dachem ;)

    ReplyDelete
  6. drugie i przed ostatnie - <3

    ps. zazdroszcze tak hardkorowej modelki, ha! gorace pozdrowienia dla niej :]

    ReplyDelete